Miesiąc: Marzec 2015

zastanów się

– Raz, dwa, trzy, znikasz ty – mruczałam do siebie, chowając zmęczoną głowę pod kołdrę. Przesilenie wiosenne, deszcz, odlatujące na południe zimowe ptaki.

– Nie chcę, nie wiem, co chcę – marudziłam, składając prawą nogę, a potem lewą, żeby półprzytomnie usiąść po turecku.

Kawa z gorącym mlekiem i orzechowym syropem.

Co bym chciała, co bym mogła, gdzie bym była – powtarzałam w rytm tramwajowych ślizgów (nowe tramwaje prawie nie stukają kołami, co za skandal).

Jednak przyszłam, namówiona, do pracy.

To, że jestem smutna nie znaczy, że nie mam mózgu – rzuciłam mimochodem na Hangoucie w niezobowiązującej rozmowie o czołówce Dextera a la lata 80 w Polsce, między omawianiem tego jak mi źle, świat jest do niczego, a umawianiem się na piątek.

Nie znaczy.

Nawet smutna, mogę iść do przodu. W razie czego, wiadomo co.

W trybie oznajmującym, bez przepuszczania.

kto?

…jak nie ja?

Stop. Kto to jest ja? Chciałabym być jak: pisać jak X, mieć odwagę jak Y, umieć zarządzać czasem i sobą jak Z, nie płakać, nie skakać, dać sobie spokój z czytaniem niepotrzebnych książek, nie meandrować, IŚĆ PROSTO PRZED SIEBIE.

Oddzielić się, wyrysować kontury. Bądź zrozumieć, że się nie da.