Miesiąc: Luty 2014

fifty-fifty

Lubię odwołane spotkania. Mogę zająć się czymś innym i nie mieć wyrzutów sumienia. Dziś zamiast na kawę poszłam kupić sobie pierwsze w życiu (!) spodnie dresowe, czarne oliwki do obiadu (niepierwsze) i trzy kilo ziemniaków. Też dobrze. Tym bardziej, że później obejrzałam trzy odcinki drugiego sezonu House of Cards. Jestem poważnie zachwycona. Serialem o polityce. Ja. (I’m back!)

Skutek jest taki, że kilka minut po północy, zamiast grzecznie leżeć w łóżku, by się wyspać na jutro – słucham Placebo i koncypuję jakieś wymówki, żeby nie pojawić się jutro na zajęciach.

Faktem jest, że miałam 3 tygodnie wolnego, w związku z czym wchodzenie w interakcje z ludźmi stanowi pewną trudność. W celu unikania kontaktów, a jednak niemarnowania czasu na przewijanie facebooka zapisałam się na kurs o krytycznym myśleniu i trzy kolejne, zdobyłam kolejną książkę Steinera (w papierze) i zapas herbaty.

Odwiedziny mile widziane, sama raczej zostanę pod kocykiem.

Reklamy