Miesiąc: Styczeń 2014

wstęga moebiusa

Jest w nas coś niepowtarzalnego. Jakaś przedziwna moc, tysiące okruchów światła, przeszywających na wskroś za każdym razem, kiedy na mnie patrzysz albo w moje oczy. Wiem i nie wiem, skąd to mam/masz/mamy. Wiem i nie wiem, dlaczego, od kiedy i jak długo jeszcze.
Jeszcze.
Jeszcze.

Tajemnica.
Wynalezienie wspólnego języka. Zarysowanie granic – tych dzielących i łączących nas ze światem, tych między nami. Ustalenie rytuałów, by dać się porwać poczuciu, że coś w tym nieładzie jest stałe. Porwać na części. Zasady rewolucji. Studia nad zwyczajami, gospodarką słowną, wykorzystaniem zasobu cisz. Przestań teoretyzować.

Wyjdź naprzeciw, słuchaj jak w moim ciele gra cała muzyka świata, całuj rozciętą skroń.

wypadek poranka

Nie lubię wstawać. Nieważne, czy to ósma trzydzieści, czy dwunasta pięćdziesiąt siedem. Oczywiście im wcześniej tym gorzej, ale co do zasady nienawidzę wyłazić z pościeli, ściągać piżamy, zastanawiać się nad śniadaniem ani szukać ubrań.

Dziś zaczęłam się zastanawiać, dlaczego. Na szybko wyszło, że nie lubię żyć w potocznym tego słowa znaczeniu. Nie lubię jeździć komunikacją, chociaż to wtedy dopadają mnie epifanie i uwielbiam patrzeć na Wisłę, codziennie inną; nie lubię ludzi łażących po KP, ani przeciskać się między stolikami w kawiarni, ani szukać drobnych w sklepie. Wszystko, co fajne rozgrywa się w łóżku, tu można czytać, pisać, spać, kochać się i myśleć – do żadnej z tych rzeczy nie trzeba zewnętrza. Zakupy do domu dostarcza Tesco, to samo z wszystkim innym: jeśli spędzisz cały dzień w piżamie, nie przegapisz kuriera, który dowozi kolejne książki.

Może to jakiś depresyjny objaw, że tylko łóżko i nie każ mi wstawać, daj mi tu sczeznąć.
A może nie.

Ostatnio, z okazji ćwierci wieku i dorastania szukam przyczyn.
Wychodzi, że to wieczne zajmowanie się sprawami wszystkich, a własnymi dopiero późno w nocy i przy akompaniamencie pokrzykującej „gaś wreszcie to światło, bo nie będę mogła Cię rano dobudzić”, matki. Zabawnym byłoby, gdyby się okazało, że prawie 10 lat po wyprowadzeniu się z domu funkcjonuję z tą zasadą w głowie, mama wciąż na mnie pokrzykuje, a wstawanie, zaczynanie nowego dnia, myślenie o rzeczach, które trzeba zrobić, wiąże się z poczuciem, że to NIE JA, TO NIE MOJE, CHCĘ DO ŁÓŻKA.

Od pojutrza spróbuję inaczej. Pytanie, czy w ogóle się da, a jeśli tak, to czy mi się spodoba. Dlaczego nie od jutra? Bo jest pierwsza osiem, mam wstać o ósmej, będę nienawidzić tego świata najpiękniej, najmocniej, najszczerzej jak tylko potrafię.

wszystko

Śnisz mi się i mnie budzisz.

Raz, dwa, raz, dwa. Spadł śnieg. Nowy rok.

Śnisz i budzisz.

Czasem negacja, jak dziś rano. Nie dość, że nieprzytomna, bo rano, to jeszcze nieprzytomna, bo wydawało mi się, że Cię nie ma, musiałam szukać i sprawdzać.

Wyciągnąć rękę.