Miesiąc: Grudzień 2013

przesiadki

Najpierw obudziłam się kilkadziesiąt minut za późno (45). Napisałam więc pędem esemesa, wygrzebałam się z łóżka i poleciałam. Na szczęście nie tylko ja zaspałam, na szczęście była kawa, na szczęście kupiłam bułki. Dawno się nie widzieliśmy, jedliśmy ciabatki z masłem, słuchałam o Zabójczym sushi. Zostawiłam okulary, po które musiałam wracać spod samego przystanku. Pech. Skleroza. Nie wiadomo.
Spóźniłam się tylko 2 minuty i tylko dlatego, że po drodze do biurka zatrzymały mnie dwie służbowe sprawy. Zbroiłabym coś, tłukło mi się po głowie cały dzień, więc pracowałam dziś jak opętana i miałam w sobie tyle energii, że gdy wróciłam do domu, pozmywałam, wyszorowałam lodówkę i stać mnie było jeszcze na zrobienie porządku w największej szafce w kuchni.

To brojenie tłucze mi się nadal po głowie.
Strach pomyśleć, co będzie, jeśli nie przejdzie mi do jutra.

Reklamy