Miesiąc: Wrzesień 2013

pif paf, bum bum

„Problem” polega na tym, ze w wielu sprawach jestem jak nieogarnięte dziecko.
W pozostałych robię na opak.

Kiedy boję się, że coś się może nie udać – dokładam wszelkich starań, by nie udało się na pewno.

A Ty? Jaki masz sposób, by niszczyć sobie życie?

postój

Wydaje mi się, że nic nie będzie miało właściwego ciężaru, proporcje nie będą zachowane ani sens uchwytny dopóki nie skupię wszystkich swoich sił na słowie na p.

parmidżiano gran padano

Czasem są święta. Dziś na przykład. Świętowanie oznacza dobre jedzenie – koniecznie słone i ostre, bo w pracy zjadłam pączka z różą, co wyczerpało mój słodki limit zarówno na ten, jak i na następny tydzień.

Wylądowaliśmy za czerwonym murem, na drewnianym podeście, pod starymi drzewami. O mieście przypominał tylko hałas. Jestem głęboko przekonana, że życie powinno tak wyglądać nie tylko od święta: złożyć zamówienie, czekając poczytać gazety. Poźniej spokojnie zjeść, porozmawiać o tym i owym, o minionych godzinach i nadchodzących dniach; najwięcej powiedzieć bez słów, mową ciała, a może jakimś jeszcze mniej uświadomionym językiem – takim, którego sens objawia się gdzieś głęboko w środku i jest chyba nie do zwerbalizowania. Wypić odrobinę wina. Wrócić do domu pieszo przez park i darować sobie robienie prania.

Wypić dwie herbaty. Napisać kilka zdań. Ani na chwilę nie zapomnieć o tym, co dręczy, ani przez moment nie przestać się cieszyć z tego, gdzie i jak się jest.