Miesiąc: Marzec 2013

from warsaw with love (o trzeciej nad ranem)

Około 13 miesięcy temu dostałam SMS o prawie takiej treści. Zamiast Warszawy było inne miasto.

Wtedy pomyślałam, że ciekawe, co by było, gdyby.

To gdyby jest teraz moim życiem. Niepostrzeżenie przeobraziło się w tryb oznajmujący, nieostentacyjny. Budowało mnie przez ostatni rok dzień po dniu, godzina po godzinie, cierpliwość po cierpliwości (do łez, zwątpień i zniechęceń). Buduje mnie nadal. Przełom być może polega na tym, że zbudowało mnie na tyle, że zaczynam mieć odwagę, by zająć się tym, do czego niewątpliwie miałam talent. Co zawsze miało być treścią tego życia. Bez czego – spełniona w szeregu różnych zajęć – czuję się laleczką wstawioną na nieodpowiednią półkę. Radzę sobie, to oczywiste, czasem gorzej, czasem lepiej, ale to nie o to chodzi, nie tędy ta ścieżka.

Olśnienia w środku nocy, prawda. Ile ich już było.

O możliwości powodzenia niewątpliwie świadczy to, że beznadziejnie w nie wierzę.

imperatywy

Stygnąca herbata, niedoczytane książki, niedokończone teksty, jeden e-mail później, twoje przed moim, zimna herbata, niedoczytane książki, niedokończone teksty, pierwsza w nocy za dziewięć minut.

Dziś chciałam napisać o widoku z okna na korytarzu (jak wysiądziesz z windy pójdź w prawo, spójrz w prawo). Przez okno widać dachy kamienic, to prawda, jak w Paryżu albo Buenos Aires, zdjęcia z cudzych podróży, ale widać też podwórka, gładkie ściany, ściany chropowate, anteny na dachach, kominy i gdzieś dalej ciągle jeszcze miasto, chociaż wrażenie jest takie, że miasto się zbiegło całe, jak wyprany w gorącej wodzie sweter, że się zbiegło caluteńkie w ten prostokąt, na który patrzę, zawsze jednym okiem, zawsze trochę ukradkiem, śpiesząc się do domu.

Gdy jest zima, jest jeszcze piękniej, na dachach biały śnieg, po którym nikt nie chodzi, ciemniejsze niebo, więcej smukłej ciszy.

Pamiętam wiele rzeczy (nieistotnych, do niczego niepotrzebnych, najważniejszych). To jedna z nich.

To dowód, że nie cała jeszcze stałam się tabelką excela.

Że jeszcze coś jest, co każe.

na progu wiosny

Jednak powiem: wyrzucaj przymiotniki.

Szukaj noclegów w odległych miastach, nie zapomnij zapłacić za bilety, poświęć się pracy.

Przestań się bać.

Sprawdź, co byś zrobiła, gdybyś się nie bała.

Tak, jak sprawdziłaś rok bez dwóch dni temu i zobacz, zobacz, co z tego teraz masz (jajka na miękko i kawa z cynamonem na śniadanie, czytanie książek w łóżku, omawianie spraw, dla każdego jedno rafaello, powroty do domu późną nocą, bycie razem-razem-razem).

Przestań.