Miesiąc: Luty 2013

luty

Nie wiem, pewnie to nadciągająca wiosna, ale mnie tak nosi, tyle bym napisała, przeczytała, zrobiła, spróbowała i rozpoczęła (w zakończeniach nie mam wprawy), że aż trzeba to wyartykułować, koniecznie w trybie przypuszczającym, który zawiera w sobie formę przeszłą czasownika;
więc skoro powiedziane, to  jakby już się stało i mogę nie zawracać sobie głowy zachciankami, skupić się na tym, co tu. Co teraz.
Godzinami głaskać Cię po plecach, parzyć kolejne dzbanki herbaty.

dziwne pomysły

Wpadłam dziś na pomysł, że będę rysować komiks o mojej pracy. 

(Rysuję mniej więcej tak, jak śpiewam, a kto słyszał, jak śpiewam, ten wie, że komiks będzie jedyny w swoim rodzaju). 

Pracę mam arcyciekawą. Raz, że dzwonią różne typy (dzisiejszy dzień wygrał wściekły Bułgar), dwa, że pracuje tam dużo ludzi, którzy dopiero co wchodzą w Dziwny Świat OW i mają dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia czy wyinterpretowania. Ta praca, rzecz jasna, co jakiś czas zmusza mnie do pójścia do apteki po nową paczkę kalmsów, ale rysowanie komiksu może stać się dobrym sposobem na złapanie WIĘKSZEGO dystansu.

Skoro więc postanowiłam, że mam taki pomysł, to pewnie oznaczać to będzie, że zaraz go porzucę, zasypana po czubek głowy tysiącem innych zobowiązań (w najbliższym tygodniu przewiduje się: ogarnięcie biura, napisanie boskiego konspektu pracy dyplomowej, skserowanie dwóch książek, wyjazd do domu, fryzjera, odwiedziny u k, imprezę u I., dzień w pracy, Walentynki i czytanie przynajmniej jednego artykułu dziennie, a także przygotowanie tekstów na zupełnie nową stronę internetową. Nie wspominamy o regularnym blogowaniu i czytaniu normlanych książek). Może też kiedyś przypadkiem trafię na tę notkę i sobie przypomnę i narysuję cosia, a potem jeszcze wystarczy mi samozaparcia, żeby go jakimś automagicznym sposobem wrzucić gdzieś w internet.

Bo potencjał jest niewątpliwie.

prawie dobrze

Dwa nierozpakowane pudła z książkami, pełen zlew naczyń do pozmywania, projekt strony na spotkanie o 15.00. Godzina do wyjścia.

Potem Dworzec, powrót do domu, obiad. Kilka spokojnych godzin na pisanie i czytanie. Być może nic z tego nie wyjdzie.

W Warszawie znów pada.

.
Marzę o podróżach.

Następną książką będzie Opis krainy Gog.