Miesiąc: Wrzesień 2012

inhale, exhale, exterminate, loop

Jestem stogiem nerwów. Nie kłębkiem i nie kłaczkiem. Stogiem. To nic, że mam fajniej, bo stogi stoją na łące, nie leżą pod szafą czy stołem, to nic.

Skąd ta nerwowość? Ano.

Była sobie dziewczyna, nie miała kłopotu, to się zaczęła bawić w pracę społeczną na poziomie hard. Praca jest super, rozwija mnie, mnóstwo się uczę, jest też swego rodzaju ucieczką. Ale jednocześnie jest to praca z ludźmi, którzy okopali się na swoich stołkach, które równają się stanowiskom (rozumianym również jako poglądy), którzy nie chcą się uczyć i nie widzą zagrożeń, jakie wiążą się z ich pasywną postawą, którzy siedzą w temacie lata, wydaje im się więc, że wiedzą wszystko, podczas gdy guzik wiedzą, bo zatrzymali się w rozwoju w roku 2008.

Starałam się łapać dystans, uśmiechać się, mimo wszystko tłumaczyć po raz osiemdziesiąty ósmy, nie irytować, nie kasować z fb, nie zawracać sobie głowy brakiem inteligencji i wyobraźni. Do czasu, aż użyto wobec mnie słowa powszechnie uznanego za obraźliwe. Potrzebuję feminizmu, bo to dzięki niemu w tamtej chwili powiedziałam stop. Mam od tamtego czasu trochę inne zadania, trochę inne spotkania, nie rozmawiam z ludźmi, których nie stać na podstawową kulturę. To jest znaczące osiągnięcie w moim pozbawionym pewności siebie i poczucia własnej wartości świecie. Nie położyłam się na szali wyższego dobra. Okopałam się na swoim stanowisku nie dlatego, że uważam, iż jest jedynym słusznym, a dlatego, że jeszcze nikt nie zdołał mnie przekonać o jego niesłuszności.

Wracając do nerwowości. Jak inaczej mam reagować na przypisywanie sobie naszej pracy, na próby ograniczania autonomii i wpływania na nasze zdania i sposób ich realizacji. Co więcej: jak mam reagować na skrajną niekompetencję i nie irytować się, gdy nie liczy się merytoryka, a to, kto jest większym lizusem.
Krew dziewczynę, która nie miała kłopotu, zalewa. Dziewczyna bowiem nie ma pomysłu, dlaczego takie rzeczy nie działy się w jej LO, gdy ludzie zasadniczo skłonność do podobnych zachowań powinni mieć większą, a dzieją się one, te rzeczy, na jej uczelni. Ma więc dziewczyna kłopot, co z tym zrobić. Co gorsza, rzucenie wszystkiego w cholerę nie wydaje jej się dobrym wyjściem. Oznaczałoby poddanie się, kapitulację przed wszechobecnym terrorem oportunizmu. No nie. Nie. Dziewczyna więc pójdzie zaraz spać, problemu nie rozwiązawszy.

Może zdarzy się raz jeden cud i jak wstanę, wszyscy będą mądrzejsi. Nie będę musiała wizualizować sobie różnych bolesnych rzeczy, które im się przydarzają; agresję kanalizuję niedestrukcyjnie. Jeszcze by tego brakowało, żebym siły me wątłe marnować miała na kopanie w ścianę.
Wjadę tam kiedyś czołgiem i tyle.

Reklamy

16:58

Tak sobie myślę, że to nic, że wciąż nie wiem, kim chcę być. (To znaczy wiem, ale się boję i w siebie nie wierzę). Bo wiem już, z kim chcę być.
To jest jednak pewien postęp.