Miesiąc: Styczeń 2012

przemoc

Brakuje mi ostatnio do siebie słów.

Jestem gdzieś pomiędzy Video Games Lany Del Rey, jej Born to Die a tzkliwym i Polepionym Fisza.

Łykam witaminowe tabletki, zajadam się zdrowym jedzeniem, piję tylko z M., chodzę do pracy, pożary gaszę w zarodku, nie robię nierozsądnych rzeczy, noszę rajtuzy pod spodniami, wstaję przed trzynastą, kawę piję słabą i z mlekiem, rzuciłam papierosy.

A jednocześnie zawalam taką ilość spraw i rzeczy, że się w pale nie mieści. Na razie winię za to sesję i PMS, ale tak nie będzie mogło być zawsze. Muszę się ogarnąć, przemóc, przemocą wprowadzić porządek. Bo ten akurat brak realnie czyni mnie nieszczęśliwą, kiedy czuję, że jakaś część życia mi się sypie.

Cicho liczę na terapeutyczną funkcję pobytu w domu, całe dwa dni na wsi, spacerach na mrozie, w kuchni, w której zawsze pełno ludzi, z Gabą na ręku i siostrą-realistką pod bokiem.

Nie będzie puenty, muszę już wychodzić.

Tęsknijcie za mną, niech Wam mnie brakuje!

Reklamy