Miesiąc: Wrzesień 2011

219 przez znaczenia

Zawsze jest taka chwila, która definiuje wszystko, co rozgrywa się w danym miejscu, o danym czasie, wokół której wszystko się zapętla i wiruje.

Piliśmy rum z colą a potem, sama nie wiem jak to się stało, ale tańczyłam powoli, blisko, nie było mi zimno. Zapach, zamglone oczy, zapomnij mnie.

218 wyjątkowo ważna

Ta pora roku, kiedy zmrok przychodzi szybciej i zapada w czerwonych zachodach słońca, rozpływających się w nieskończonej linii horyzontu. Stoisz na wzgórzu i patrzysz, nie możesz oderwać oczu, które z każdą chwilą bolą bardziej. Światło nie jest ostre, świat(ło) jest przejmującym. Na chwilę zapomniałam, a potem spadło na mnie z całą siłą i ciężarem przeczucie, którego nienawidzę, i które jest mi czymś absolutnie podstawowym i niezbędnym: że się skończę, tak jak każde moje Ty, do którego piszę, do którego mówię w myślach i na głos, za którym tęsknię, o którym nie mówię ani słowa i to znaczy najwięcej.

Jest i druga strona tej pory roku: jabłka zrywane prosto z drzewa, wycierane w spodnie i zjadane bez pośpiechu, zlizywanie soku z palców, zapach ziemi, dobiegający zza ogrodzenia sadu, ktoś przygotowuje ziemię na jesienny zasiew, motyle latają między gruszami, słońce budzi na mojej twarzy kolejne piegi.

I jest jeszcze nieskończona ilość odcieni i stron, których istnienie jest oczywiste i przynależne do tych chwil. Nawet nie rozciąga się między nimi, raczej je wypełnia, przelewa się z nich. Obfitością. Przesytem, od którego kręci się w głowie i którego chce się jeszcze więcej, i więcej, i więcej.

Potem zapada noc i nieodwołalnie zakochuję się w tym, kto przyśle mi najpiękniejszą piosenkę. Na zawsze. Do następnego razu.

217 czy to Ty, ktoś głaszcze mnie po włosach nie mówiąc prawie nic

(To tylko słowa. Nie masz powodu, by mi wierzyć, powiedziałam wiele, czasem bardzo złych słów, o Tobie. Świadczy to tylko o mnie).

Dziś, 3,5 roku później, patrzę, jak się mijamy, w taki głupi sposób, moje linki pojawiają się na Twojej tablicy, Twoje linki na mojej i dziwię się, że Armenia, ale słucham tej piosenki, przy której sklejałam swoje połamane serce nie raz.

I jestem wdzięczna.

Czasem dociera do mnie to, że jesteśmy sobie obcy. Jedyne, co nas łączy to pieśń przeszłości. Nie wiem jak Ty, ja cieszę się, że ta przeszłość była, że miałam mój czerwony zeszyt o Tobie, że są takie rozległe obszary muzyki, dzięki której pamiętam, co dobre. Dzięki której pamiętam siebie tamtą, jeszcze sprzed zimy, zakochaną, słoneczną, letnie jabłka i cierpkie gruszki. Czasem nawet za sobą taką tęsknię, i wtedy patrzę na Twoje zdjęcie, bo w fizyczności najłatwiej odnaleźć kogoś, kogo się znało, i.

I mogę patrzeć na Ciebie bez bólu.

Na Ciebie już mogę.