Miesiąc: Październik 2010

163 L u b l i n

10 października 2010

Liście. Wszędzie liście. Piękne. Takie, że trzeba je zabrać ze sobą. Potem cisza. Zasypianie twarzą do ściany, przebudzanie się, aż w końcu poranek, słoneczny, po głębokiej nocy złych snów. Przecieranie oczu. Śniadanie w piżamie, kawa do filmu, spokojne godziny. Wolno bijące serce i brak bólu głowy, chronicznego ostatnimi czasy. Odludzia. Babie lato, owoce dzikich róż, zdjęcia pod słońce. Francuska muzyka, odkryta przypadkiem. Pomieszanie porządków. Tulenie w pociągowym korytarzu.

Jemy kolację, gra Trójka, rozmawiamy o ptakach i wierszach.

Reklamy