Miesiąc: Październik 2009

107

Dziwaczejesz, powiedziała mama, kiedy oznajmiłam, że wcale nie mam ochoty iść w niedzielę na cmentarze i spotykać tych wszystkich ludzi, których nie chcę spotkać. Sprawa byłaby prostsza gdybym wreszcie zrobiła prawo jazdy. Naprawiła laptopa. Znalazła jakąś drugą pracę. Określiła się w sprawie zainteresowań badawczych i tego, czy je w ogóle mam.

Wypadam z obiegu, kiedy przyjeżdżam do domu. Zaczynam myśleć zbyt intensywnie i dochodzę do wniosków, które są w stanie wpakować mnie do łóżka na kolejną zimę. Chciałam sobie wszystko ogarnąć podczas drogi do domu, ale kierowca nie dość, że słuchał radia zet, to jeszcze oszczędzał na świetle. Ja rozumiem, że się lepiej prowadzi kiedy wnętrze autobusu spowija mrok… ale na bogów! Czas ma nas we władaniu, nie można sobie tak po prostu odpuścić.

Jutro będzie pierwszy od trzech tygodni wolny dzień. Spędzę go na generalnych porządkach i gotowaniu. Nie to, że mam na to ochotę, bo chciałabym odpocząć, pogapić się w sufit, nie mieć na nic ciśnienia.

Zapomnij, zapomnij, jak to śpiewał Fisz w odmiennych kontekstach.

Więc jestem zdegustowana obrotem spraw.

(edycja 01/06/13)

Reklamy

106

Wyluzuj, pani Natalio – powiedział mi specjalista. Zanabyłam więc drogą kupna lody pomarańczowe i litr coli, oraz, oczywiście, jakieś jedzenie-jedzenie, czyli produkty spożywcze niesłodkie i symuluję robienie czegokolwiek, z chwili na chwilę coraz bardziej załamana tym, jak mało produktywny był ten dzień.

Za dużo ludzi, zbyt puste łóżko.