Miesiąc: Sierpień 2009

091 hello, stranger

deszcz, który budzi i usypia, krążki wafli ze złotym miodem, a później ślimaki na płocie. małe skorupki, większe skorupki. potem staję się małą złośliwą dziewczynką, jednak chyba rozmiękczoną tym, że zdjąłeś z mojej szyi łańcuszek.

w Warszawie pada deszcz, biegnę po bilety, kupuję gruszkowe mydło pod prysznic, przetrzebiam szafkę w poszukiwaniu ubrań, kroję pomidory i cebulę. wreszcie siadam przy herbacie z cytryną, cztery okrągłe tabletki, jedna zielona.

szukam sposobu na przetrwanie.

089 jakby mi kto lat odjął

nie to, żebym miała ich znowuż tak wiele, żeby było co odejmować, ale jak kupiłam czarne trampy, takie niegrzeczne z wyglądu i je założyłam, poczułam się jak zbuntowana nastolata, wino w krzakach i te sprawy. no, ale w trampach podreptałam do pracy, a jak wróciłam, okazało się, że mam dziurę w pięcie. dawno takiej nie miałam. kara za bycie dużą dziewczynką.

bo bycie dużą dziewczynką musi mieć swoją cenę, skoro można z tej okazji siedzieć w ciemną noc w otwartym oknie i nie nasłuchiwać, czy rodzic pokrzykuje, że cośtamcoś, można kłaść się na podłodze w odległym mieszkaniu, pić piwo z chłopcem o zielonych oczach, patrzeć sobie rano jednym otwartym oczkiem na jego uśmiechniętą twarz, nie wychodzić z łóżka przez godzinę po przebudzeniu i nie martwić się o powroty. powroty są zbędne, liczy się ciepło rąk na podbrzuszu, kojących ból, kwitnący fraktalami tylko dlatego, że jest się dużą dziewczynką.

bluzki tylko z dekoltami, obcięłam włosy, Marysia wyjechała, Aga jeszcze nie wróciła.