nienawidzę poranków

a jednak od pewnego czasu wstaję o ósmej. Dziwne jest to o tyle, że jestem nocnym markiem i zaprzestanie chodzenia spać o godzinie trzeciej w nocy było nie lada wyzwaniem, któremu, zmotywowana pewnym niepokojącym poniedziałkiem, postanowiłam podołać. W ogóle same wyzwania i zmiany podpowierzchniowe w moim życiu się dzieją przez ten styczeń.

Budzę się więc w środku nocy (zmiana nawyków zmianą nawyków, nie muszę przy okazji zmieniać poglądów), na autopilocie zmierzam do kuchni po kawę, taką z cynamonem i mlekiem, szukam czegoś na śniadanie, a że rzadko znajdują się tam (w lodówce) rzeczy godne uwagi, typu ciasto marchewkowe (umrę na cukrzycę, wiem), to najczęściej wracam z samą kawą, rolę śniadania przypisując mleku, włączam fajne muzyki, jak na przykład ta:
i staram się nie myśleć zbyt wiele o tych dziwnych snach, które czynią moje noce emocjonującymi.

Tylko patrzę za okno, gdzie bloki i niebo.

Otagowane , ,

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s